Gdy śnią mi się samoloty… Coś trzeba było z tym zrobić [FOTO]

przez | Sierpień 7, 2019

Ten pomysł tkwił mi w głowie już od paru lat. Ale na realizację jakoś się nie składało. Był konkretny: zdjęcia, których tematem będzie ‚blogerka lotnicza w lotniczym podkarpackim’. Temat okazał się niełatwy. Potrzebowałam lotniczego miejsca w regionie, które pozwoli na wykonanie zróżnicowanych kadrów i twórczego fotografa, który je wymyśli. Ostatecznie znalazło się jedno i drugie, a z sesji wyszło kilkadziesiąt fotografii. Tutaj kilka z nich.   

Ale po kolei. Bo najpierw były schody: jakie miejsce? Jakie kadry? I jaki fotograf będzie potrafił je wymyślić?  Z powodu braku odpowiedzi – odpuściłam. Na parę lat. Aż nagle zdarzyły się sprzyjające okoliczności i…

Zaczęły mi się śnić samoloty…

Dziś myślę sobie, że to było takie moje fotograficzne deja vu. Znalazło się i miejsce i twórczy fotograf i pomysły na obrazki. Jednak paradoksalnie żaden z tych elementów nie był oczywisty. Albo klientka zbyt wymagająca;) To był dopiero pierwszy, lecz zapewne najważniejszy krok do celu. 

Nie wiem czy zasługuję na miano kobiety w lotnictwie.

Ale ocierając się ostatnio o tę tematykę doszłam do wniosku, że lokując siebie w tej roli nie chcę być ani wystylizowana na pilotkę, ani na pin up girl itp. Powodem były oczywiście głównie stereotypy i potrzeba ich przełamywania. Poprosiłam Wojtka – fotografa, aby zdjęcia były eleganckie, z klasą, a jednocześnie trochę pół żartem, trochę pół serio i z polotem. Załapał w lot. Co więcej, zareagował wielkim entuzjazmem, gdy dowiedział się gdzie będzie plener fotograficzny takiej sesji.

Zrobiliśmy burzę mózgów.

Teren Ośrodka Kształcenia Lotniczego w Jasionce, w którym niegdyś mieścił się port lotniczy Rzeszowa był doskonałym miejscem do realizacji tej sesji. Po pierwsze było to miejsce z historią – dzięki temu mogliśmy wykonać nawet pewien zdjęciowy bonus, ale o tym za chwilę, po drugie – z bogatą infrastrukturą i flotą. Zmaterializowały mi się te wyśnione samoloty. Aby być świadoma tego, gdzie będą wykonywane owe fotografie zaczęłam nawet trochę studiować historię tego terenu. Przeglądałam m.in. ich kronikę, z zapałem wertowałam książkę Szymona Jakubowskiego „Skrzydła nad Wisłokiem„. Ze zdumieniem czytałam o tym jak przez około 30 lat to miejsce funkcjonowało jako port lotniczy – przyjmowało i odprawiało pasażerów samolotów pasażerskich, a jednocześnie współistniało obok kilku innych instytucji lotniczych. Wreszcie natrafiłam na archiwalne zdjęcie z lat. 80. XX. Widać na nim budynek ówczesnego portu (dziś – siedziba OKL) od strony dawnej płyty postojowej dla samolotów i samolot szkoleniowy PZL M-20 Mewa, na którym trenowali wówczas studenci Ośrodka Szkolenia Personelu Lotniczego. I tak zrodziła się kolejna odlotowa idea: zrobimy zestawienie tej fotografii ze stanem obecnym! – wykrzyknęłam z entuzjazmem do znajomego pilota. Na co on retorycznie zapytał: – Kaśka, a Ty nie masz jeszcze dosyć ? Hmm… Dosyć, dosyć…. Dosyć to mogę mieć zmywania naczyń, ale lotnictwa? Na razie nie wiem jak to zrobić;)

Zatem zobaczcie co się dzieje gdy blogerce lotniczej zaczynają śnić się samoloty…

Coś trzeba było z tym zrobić. Zdjęcia wykonał WOJCIECH TURBAK ©  

  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *