Lubię być widzem… Subiektywnie o V Podkarpackich Pokazach Lotniczych w Turbi

przez | Czerwiec 7, 2019

2 czerwca w Turbi koło Stalowej Woli odbyła się V edycja Podkarpackich Pokazów Lotniczych. Od pięciu lat impreza lotnicza pod wymienioną nazwą krąży po regionie. Co roku w miesiącach letnich poszczególne podkarpackie miasta goszczą różnorodne samoloty, pilotów i tłumy ludzi zainteresowanych podniebnym show. Nie inaczej było w tym roku. 

ludzie na pokazach lotniczych stoją za bramkami i dwa samoloty

Fot. Michał Bosek / UMWP

Podkarpackie Pokazy Lotnicze to inicjatywa samorządu województwa, a ideą ich organizowania jest  integrowanie mieszkańców regionu i pielęgnowanie wśród nich wiedzy i pamięci o tradycjach lotniczych województwa. Takie założenie przyświeca tej imprezie. I dobrze, bo cokolwiek  by nie mówić, ani tutejszy przeciętny mieszkaniec (nie związany z branżą), ani lwia część Polaków nie ma tej świadomości. Trudno im się też dziwić – w ogromie informacji, które w obecnych czasach do nas docierają kodujemy tylko te najważniejsze, istotne dla nas w danym momencie. Jednak magia pokazów lotniczych polega na tym, że na chwilę, na kilka godzin niemal wszyscy interesują się lotnictwem – mniej lub bardziej, a niektórzy, w mgnieniu oka stają się „znawcami tematu”…

 

INTERESUJĘ SIĘ BO LUBIĘ

„No bo ty interesujesz się lotnictwem…” Od jakiegoś czasu nagminnie to słyszę z różnych powodów. Ostatnio w kontekście opisywanych pokazów pytano mnie m.in. czy wybieram się na nie, czy uważam, że warto itp. Sporo „nielotniczych” znajomych, z jakichś niewiadomych mi powodów rozważało wizytę na tej imprezie i potrzebowało konsultacji. Tymczasem pani blogerka, faktycznie wybierała się na tę imprezę, ale głównie dlatego, że nigdy wcześniej nie była na tamtejszym lotnisku, a pokazy były dobrym powodem ku temu. Czy polecałam to wydarzenie? Przed samą imprezą trudno było do tego się odnieść. 

Ponieważ nie uważam się za wyrocznię w kwestii imprez lotniczych – upieram się przy tym, że lotnictwem interesuję się tak jak mogłabym się interesować na przykład obróbką kamieni szlachetnych to jedyne co mogłam z całą pewnością stwierdzić to, to, że wszystko jest kwestią gustów i oczekiwań.

Mnie akurat ktoś ostatnio powiedział mi, że to moje zainteresowanie wynika z tego, że „ciągnie mnie do ludzi z pasją”… Może to być prawda… Bywam na pokazach i pewnie w związku z tym trochę tych atrakcji widziałam. Teraz, decydując się na dane rozglądam się w programie i szukam czegoś, czego jeszcze dotąd nie widziałam, nie znam. Na stalowowolskich taką atrakcją był dla mnie m.in. samolot Mustang P-51 Louisiana Kid. Jednak najzwyklejszy widz przychodzi na pokazy lotnicze dla rozrywki lub z ciekawości. I to właśnie przede wszystkim dla nich są dedykowane te imprezy.

Wspominam o tym ponieważ każda impreza ma swoje zalety ale też wady organizacyjne. Widzom na pewno będzie przeszkadzał zakaz wnoszenia butelek z wodą na teren imprezy – zwłaszcza, gdy żar leje się z nieba, brak parkingów i koszmarne korki na drodze dojazdowej. Spotterom – „wyszukane” wymagania organizatorów w dostępie do Strefy Spotter. Pilotom – niedostosowanie lotniska do startów i lądowań tak różnorodnych statków powietrznych. Mediom – ograniczenie dostępu do lotniczych rozmówców. A blogerom? No cóż…. Pewnie coś by się tam znalazło. Ale uwierzcie: wybierając się na pokazy najlepiej przyjąć, że jest się ciekawym świata widzem. Wtedy to zadziała. 

Czasem warto też posłuchać tego co mówi komentujący o danym występie. Tak można się wciągnąć w ten klimat. Jestem tego przykładem. O tym jak mnie wkręciły pokazy lotnicze kiedyś już pisałam. Możecie przeczytać TUTAJ.  

Lubię być blisko lotnictwa. Czasem nawet ono się do mnie „klei”. Mam nadzieję, że dzięki temu mogę Wam, laikom pokazać to, co oko tych, którzy tam byli i tych, których zabrakło nie zarejestrowało podczas tej imprezy. Pewnie mogłabym wam wypisywać jakie to samoloty były wtedy w Turbi. Ale przypuszczam, że i tak ani tych nazw nie zapamiętacie, ani niewiele Wam one powiedzą. A zdjęcia to co innego. Zatem krótko, tytułem wstępu do poniższej galerii: na tym air show można było podziwiać zarówno retro lotnictwo, lotnicze nowości, kunszt pilotów akrobacyjnych jak i tych, którzy prezentują odrestaurowane maszyny lub repliki (swoją drogą to ciekawy trend…).

Na lotnisko w Turbi dotarłam właśnie z powodu Podkarpackich Pokazów Lotniczych. Stalowa Wola i okolice nie bardzo kojarzyły mi się z tą dziedziną… Kiedyś słyszałam coś o tamtejszych tradycjach szybowcowych, ale na tym raczej koniec… Pokazy lotnicze tego kalibru odbywały się tam po raz pierwszyNatomiast awiacja jest tam obecna od lat. Przykład: niegdyś była tam specjalna wieża spadochronowa. Pierwszy skok z niej oddano we wrześniu 1953 roku. O tym informuje niewielki obrazek umieszczony na ścianie tamtejszego klubu seniorów lotnictwa…  

 

POKAZY DLA OKA

Jednak wróćmy do nieodległej przeszłości, cream le cream: V Podkarpackie Pokazy Lotnicze w Turbi w obiektywie m.in.: Michała Boska, Mateusza Bartoszewicza, Michała Mielniczuka z UMWP, Joanny Prasoł, Witka Witreckiego, Dariusza Karnasa i Jacka Wiedeńskiego. Oglądajcie. 

Tuż po pokazach, w ankiecie na fanpage’u bloga zapytałam Was które relacje z tych imprez wolicie oglądać: foto czy video. Wygrały fotografie, ale miłośnikom ruchomych obrazków też coś polecam: relacja filmowa z V Podkarpackich Pokazów Lotniczy w Turbi okiem Pawła Żaka

Czy na takie pokazy to miejsce – lotnisko Aeroklubu Stalowowolskiego i ta organizacja zdały egzamin? Nie wiem. Nie obchodzi mnie to tak jak przeciętnego uczestnika. Chociaż prawdą jest, że nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej…  Jednak na V Podkarpackich Pokazach Lotniczych była pogoda, samoloty i ludzie. Chciałoby się powiedzieć: carpe diem!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *