Mieć pod ręką Irydę. Lotnicze podkarpackie by Julia Janicka

Podobno ludzie lubią szczerość. Niektórzy lubią też lotnictwo. Nieliczni – marketing. Dziś wpis o tym wszystkim. Julkę poznałam na żywo, jak się okazało, jeszcze w 2015 roku. Parę dni temu ta rzeszowsko – warszawska miłośniczka lotnictwa przyniosła mi szmaciany samolot. Dziewczyna uszyła własnoręcznie, na potrzeby promocji bloga model I-22 Iryda. Skąd ten pomysł? Tu zaczyna się ta lotniczo – obyczajowa historyjka. 

Fot. arch. bloga

Ja także należę do tych „niektórych”, co lubią lotnictwo. Powiedzmy, że lubię samoloty na tyle, że potrafię odróżnić Airbusa od… Hmm…. No nie ważne. Przyjmijmy, że polubiłam je bardziej od kiedy zaczęłam zajmować się tworzeniem bloga lotniczego. Zakładając fanpage Lotnicze podkarpackie musiałam mieć obrazek, zdjęcie profilowe.

 

Ja przecież nie znam się na samolotach 

 

To zdarzyło się trochę przypadkowo. Szybka konsultacja z koleżanką, presja czasu, „burza mózgów” i stało się – Lotnicze podkarpackie firmuje mielecka Iryda. Tak już zostało. Potem ten samolot „wtopił się” w logo bloga, a ja z ciekawości i nieco obligatoryjnie zaczęłam o nim czytać.  

Tracę cząstkę siebie… To wspaniały samolot, wyjątkowy. Idealny do bezpiecznego szkolenia młodych pilotów. W przeciwieństwie do wielu innych samolotów odrzutowych ma bardzo istotną cechę.”Nie chce kręcić korkociągów” – jak mówią w swym slangu piloci…Iryda…wychodziła z takiej sytuacji niemal automatycznie

(samolotypolskie.pl)

Te słowa Zbigniewa Nowakowskiego – mielecki pilota doświadczalnego pojawiały się niemal w każdym artykule opisującym dzieje Irydy. Słuchałam opowieści tych, którzy pamiętają czasy Irydy, pracowali w rzeszowskim lub mieleckich PZL WSK. Do dziś w lotniczym światku to legenda podkarpackiej awiacji i legendy o nim tez krążą. Czy, z marketingowego punktu widzenia, mogłoby być coś lepszego niż Iryda firmująca Lotnicze podkarpackie? … Może. Ale ja przecież nie znam się na samolotach. 

 

Deja vu? Studiuje i szyje lotnictwo

 

Wróćmy do Julii. Bo zapewne wszyscy zgodzą się z tym, że lotnictwo to też ludzie. Oni je tworzą. O rzeszowskiej studentce lotnictwa, która szyje m.in. repliki pluszowych szybowców poinformował mnie jej kolega – Bartek. 

Hej! Zobacz na to. Julia Janicka to studentka naszej polibudy robi takie szmaciane cuda. Szybowce, samoloty itp. Sądzę, że może być ciekawy temat. Tutaj akurat wzorowała się na szybowcu Tadeusza Góry. Wiem, że całość sama wykonuje z planów szukanych w necie. Dokładnie ogląda każde skrzydło, każdy element a potem takie szmaciaki robi. Przeniosła się nawet na szybowce na Bezmiechową.

(Bartosz Ziółkowski)  

Mają ludzie lotnicze “zakrętki”… Skąd jej się to wzięło ? – pomyślałam patrząc na dołączone fotografie. Chociaż, muszę przyznać, że początkowo sam fakt mnie nie porwał do działania. Aż w końcu odezwała się również autorka wymienionych projektów. Okazało się, że Julia pochodzi z Warszawy, ale obecnie, w Rzeszowie studiuje ‘lotnictwo’. Interesowała się nim od dziecka ponieważ mieszkała w pobliżu dużego lotniska komunikacyjnego co sprawiło, że zaczęła śledzić i rozpoznawać samoloty, linie lotnicze i zgłębiać tajniki tej dziedziny. Wcześniej bała się latać. Gdy, będąc w szkole średniej, pierwszy raz wsiadła na pokład samolotu odkryła, że właśnie z tym chce związać swoje życie. Teraz studiuje i szyje lotnictwo

–  Zaczęło się maskotką Dreamlinera, upamiętniającą dostawy pierwszych tego typu samolotów do PLL LOT. W tamtym okresie wielokrotnie latały nad moim domem. Wówczas moją ambicją było stworzenie samolotu w formie pluszaka –realistycznego i proporcjonalnego modelu. W tę właśnie stronę zwróciło się moje rękodzielnicze hobby. Nazywam to modelarstwem alternatywnym – formą łączącą realizm i wierność oryginałom, którymi się inspiruję, z użytecznością i odpornością mechaniczną. Wyzwaniem dla mnie jest opracowywanie coraz to prawdziwszych i rzeczywistych profili skrzydeł, ich skosu i wzniosu, kształtów kadłuba czy silników, lecz także wierne oddawanie barw, napisów i innych detali.

(Julia Janicka) 

Co więcej, rzeszowska aviatorka pisze też bloga, na którym dokumentuje i opisuje swoje prace. Wykonała m.in replikę szybowca PWS-101, którą pilot Tadeusz Góra w 1938 roku wykonał rekordowy przelot na odległość 580 kilometrów startując z bieszczadzkiego szybowiska w Bezmiechowej.

Szyje lotnictwo / Julia janicka

Fot. Marian Misiakiewicz

– Chciałaby Pani mieć taki samolot?
– Jaki? … To znaczy …. Taaaak! Chcę samolot Lotnicze podkarpackie!  
– Czyli jaki? …  
– Iryda! To musi być ten! Ale… W wersji, jakiejś takiej, „marketingowej”….

Porozmawiałyśmy sobie wirtualnie. Julka przyjęła zlecenie, które jak podkreślała było dla niej wyzwaniem. Tym razem to ona zaczęła „studiować” lotnictwo, a dokładniej ten planowany do uszycia samolot. Na prezent nie musiałam długo czekać. Po tygodniu ktoś zapukał do drzwi. Byłam przekonana, że to deja vu. Zobaczyłam w nich dziewczynę, którą najpierw spotkałam w 2015 roku w Rzeszowie. Przyjechała tutaj specjalnie na imprezę edukacyjną. Wówczas rozmawiałyśmy o pasjach życiowych, studiach i po trochę o lotnictwie, o którym wtedy żadna z nas nie miała większego pojęcia. To było pierwsze i jedyne spotkanie. Aż trzy lata później ta sama Julia, już jako studentka ‚lotnictwa’ przyniosła mi uroczą, własnoręcznie uszytą Irydę… Czy to nie zaskakujący zbieg okoliczności?

Dla mnie na pewno miły i owocny. Chyba od zawsze chciałam mieć „pod ręką” swój samolot… A Ty chcesz? … Też możesz. PATRZ TUTAJ.            

 
     
 

   

Dodaj komentarz