Norweski pilot z sentymentem o lotniczym Krośnie

przez | 12 września, 2017

Oslo-Gardermoen, Londyn-Gatwick, Larnaca, Kirkenes-Høybuktmoen, Berlin-Schönefeld, Las Palmas-Gran Canaria, Hamburg, Malaga, Tromsø, Trondheim… I znowu w trasę. Wciąż z dala od rodzinnych stron. Na szczęście jest Internet i media społecznościowe. To dzięki nim pilot norweskich linii lotniczych ma w zasięgu wzroku rodzinne, lotnicze Krosno.

Fot. arch. pryw. Jakuba Jabłeckiego

Ktoś kiedyś powiedział: „mów do człowieka o nim samym, a będzie cię słuchał godzinami”. To przesłanie przekłada się również na to co publikuję na moim blogu i na Wasz feedback na te moje treści. Dla mnie jako autorki bloga o lotniczym województwie to wielka przyjemność móc widzieć, że moje Lotnicze podkarpackie przyciąga, zjednuje i skłania do refleksji – jak się ostatnio przekonałam – pilotów z całego świata. Ten wpis będzie o jednym z nich.

 

OSLO, KROSNO I INSTAGRAM

Jakub Jabłecki – pilot  Norwegian Air Shuttle w tym naszym lotniczym regionie ma swoje korzenie. Zapytacie zapewne: ale dlaczego akurat o nim? Przecież niejeden pilot kiedyś mieszkał lub uczył się na Podkarpaciu, a dziś lata w liniach lotniczych? Stąd pochodzi nawet kilku znanych, utytułowanych pilotów. Po pierwsze: subiektywnie – bo ja lubię takie lotnicze mikrohistorie. Po drugie: bo czasy się zmieniły i obecnie, w porównaniu do epoki słusznie minionej, nie fetujemy już hucznie sukcesów lotniczych mistrzów rodem z podkarpackiego. Mamy za to media społecznościowe, w tym m.in Instagram i jakkolwiek by to nie zabrzmiało, warto tę formę komunikacji doceniać.

Tak oto gdyby nie obecność mojego bloga w mediach społecznościowych pewnie tylko nieliczni z Was wiedzieliby, że kryjący się pod nickiem ’jakuubj' – pilot norweskich linii lotniczych, którego na Instagramie obserwuje prawie 11 000 internautów pochodzi z podkarpackiego Krosna i nie bez przyczyny ma do niego ogromy sentyment. Kiedyś nieoczekiwanie skomentował jedno ze zdjęć z tego miasta zamieszczone na instagramowym profilu mojego bloga. Było to zdjęcie z krośnieńskiego lotniska, które przywołało u niego takie wspomnienia:

„Właśnie na tym lotnisku spędziłem sporo czasu w czasach dzieciństwa”.

(instagram.com/jakuubj)

Zaintrygowana tym komentarzem zajrzałam na jego profil. Był zdominowany przez zdjęcia głównie ze Skandynawii. Zaczęłam dopytywać Kubę o to „dzieciństwo” na polskim lotnisku. Okazało się, że Jakub pochodzi z Podkarpacia, ale od prawie 30 lat mieszka i pracuje w norweskim Oslo. Jest pilotem Boeinga 737-800 linii Norwegian Air Shuttle. 

pilot Norwegia Krosno

Fot. arch. pryw. Jakuba Jabłeckiego

W Krośnie ma rodzinę i duży sentyment do tutejszego lotnictwa. Gdy spotykaliśmy się na żywo właśnie w Krośnie, we wrześniu 2017 roku na regionalnych pokazach lotniczych opowiedział szczegółową te swoją lotnicza mikrohistorię.

 — Urodziłem się w Rzeszowie. Wtedy mama tam pracowała, ale mieszkaliśmy w Krośnie. W wieku dwóch lat przeprowadziłem się z rodzicami do Oslo. Jednak przez te wszystkie lata każde wakacje i święta Bożego Narodzenia spędzałem u rodziny w Świerzowej [przyp. red. gm. Chorkówka k. Krosna]. Do dziś mieszka tam moja rodzina. Czas spędzany w rodzinnych stronach pozwolił mi wychowywać się w lotniczej atmosferze. Bardzo lubiłem obserwować samoloty i szybowce na krośnieńskim niebie.

(Jakub Jabłecki)

Samodzielnie zaczął latać dopiero w Norwegii i to dopiero po ukończeniu liceum i odbyciu służby wojskowej. Wcześniej nie było to możliwe ponieważ mieszkał zbyt daleko od lotniska. Skrzydła swojej pasji rozwinął w norweskim Kjeller. To tam m.in. szkolił się, aby zdobyć wymarzoną licencję samolotową (PPL). Potem skończył amerykańską Flight Safety Academy w Vero Beach. Jednak lotniczego bakcyla połknął za sprawą wujka, który w Krośnie latał na szybowcach.

— Od czasu do czasu przywoził mi magazyny lotnicze i modele samolotów. To bardzo mnie interesowało. Dobrze pamiętam, gdy po raz pierwszy leciałem samolotem McDonnel Douglas MD-82 do Oslo. Potem wracałem do Warszawy i wtedy, podczas lotu stewardessa zabrała mnie do kokpitu. Już w trzeciej klasie szkoły podstawowej wiedziałem ze chcę zostać pilotem. W dużej mierze przyczynił się do tego region, z którego pochodzę. Kiedyś nawet, podczas wakacji wykonałem trzy loty z instruktorem w krośnieńskim aeroklubie. Latałem francuskim Soccata Morane i amerykańską Cessną. Z góry tereny Krosna przypominają topografię okolic Oslo.

(Jakub Jabłecki)

 

PILOT – AMBASADOR

Podczas wizyty w Krośnie Kuba pokazuje swoje lotnicze zdjęcia. Tematem są głównie kulisy jego pracy za sterami Boeinga. Zdjęcia m.in z kokpitu pokazują to, co na co dzień jest niedostępne oczom pasażerów samolotów liniowych. Te obrazki robią wrażenie nie tylko na laikach, ale także na osobach z branży. Niemal każde instagramowe zdjęcie Jakuba ma średnio 1000 polubień (dla porównania – na jedną fotografię norweskiego przewoźnika średnio przypada zaledwie drugie tyle) i wyrazy uznania pisane w postaci komentarzy. Ale czy to legalne? – pytam.

 — W Norwegian jeszcze można robić zdjęcia w kokpicie. Spółka składa się z kilku centrów. Norwegian Air Shuttle ASA należy do Norwegii i Szwecji. W większości reguły operacyjne są w nich identyczne, ale te są jednak też takie, które ich różnią. My na przykład możemy legalnie, w pewnych fazach lotów robić zdjęcia. Ale nie wolno nam zapominać o zdrowym rozsądku. Nie robimy zdjęć poniżej 10 000 stóp, zanim samolot nie wejdzie na wysokość przelotową, gdzie jest pod pełną kontrolą. 

(Jakub Jabłecki)

instagram

Fot. PrtScreen / instagram.com/jakuubj

To, że zdjęcia Jakuba są  ciekawe i piękne potwierdza fakt, że przedstawiciel linii zaproponował mu, aby został tzw. instagramowym ambasadorem norweskiego przewoźnika. Kuba jest kolejnym przykładem na to, że podkarpaccy piloci są niemal wszędzie, a ten region nie bez powodu jest nazywany lotniczym podkarpackim.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *