O tarnobrzeskim „polu wzlotów” i „latających korytach”

W ogólnej świadomości mieszkańców województwa podkarpackiego lotnictwo koncentruje się w kilku największych miastach regionu. Najczęściej wymieniany jest Mielec, Rzeszów i Krosno. Nie mówi się o tych miejscach Podkarpacia, w których kiedyś lotnictwo istniało i wyginęło na przykład z uwagi na dynamiczną sytuację polityczną. Tak się stało w Tarnobrzegu… A to własnie tu, przez ponad ćwierć wieku, istniało lotnisko. 

 

Zagadkowy teren

 

Parę lat temu na jednym z facebookowych profili o historii dawnego Tarnobrzega zamieszczono kilka dość zaskakujących, nawet dla mieszkańców tego miasta, fotografii. Zdjęcia opatrzono informacją o tym, że kiedyś przedstawiony teren był lotniskiem wojskowym. Pierwsze zrobiono jakoś z góry.  Widać było pole z kilkoma namiotami i jednym samolotem. W oddali – domostwa. Na drugim – ten sam teren i para ludzi. Wyglądało jakby zrobił je ktoś z pobliskiego namiotu. Facebookowicze zaczęli dopytywać.       

Czy lotnisko polowe nie było pomiędzy drogami Sienkiewicza a Kopernika tam gdzie teraz jest osiedle domków jednorodzinnych, ulice Chopina, Słoneczna i Broniewskiego? 

(Jakub Domański/ facebook.com/DawnyTarnobrzeg)

Ktoś inny próbował zidentyfikować samolot ze zdjęcia. Twierdził, że to myśliwiec PZL-11. 

Właśnie taki samolot jest widoczny na jednym ze zdjęć. To lekkie samoloty nie wymagające specjalnie utwardzonych lądowisk. Zaparkowane na prawdziwych lotniskach, których lokalizacja dla Niemców nie była tajemnica, stawały się łatwym łupem do bombardowania z powietrza. Dlatego była potrzeba przygotowania tymczasowych polowych lotnisk o często zmieniających się lokalizacjach. Pewnie wiele z nich użytych było tylko raz a może nawet w ogóle nie. Myślę, że jednym z takich „lotnisk” było to domniemane tarnobrzeskie. O jego tymczasowości zaświadczają widoczne na zdjęciach namioty jako jedyne lotniskowe budowle.

(Marek Duszkiewicz / facebook.com/DawnyTarnobrzeg)

Wreszcie w dyskusji zabrał głos Marek Paszta. Napisał:

Odpowiadam na pytania osób zainteresowanych tymi zdjęciami: lotnisko istotnie znajdowało się między dzisiejszymi ulicami Kopernika i Sienkiewicza, a jego historia jest starsza.

(Marek Paszta/ facebook.com/DawnyTarnobrzeg)

O lotnisku w Tarnobrzegu słyszała też tarnobrzeżanka Urszula Jaworowska. 

– Słyszałam od mojego ojca , który od 52 roku pracował w Technikum Rolniczym w Tarnobrzegu mającym swoją siedzibę przez długie lata w dzikowskim zamku Tarnowskich .Otóż ojciec mówił mi , że w czasie frontu pod koniec wojny Rosjanie urządzili lotnisko wojskowe na polach folwarku Wymysłów znajdujących się na tyłach parku otaczającego zamek.Pola zostały całkowicie zdewastowane i potrzeba było wielu lat , żeby je przywrócić do jakiego takiego stanu. Na tym moja wiedza niestety się kończy.

(Urszula Jaworowska)

Rzeczywiście w Tarnobrzegu, mieście dziś znanym głównie z kopalni siarki i jeziora istniało kiedyś ‚pole wzlotów’. Tak określano lotniska polowe w 1914 roku. To wtedy dotarło tutaj lotnictwo i przez około 30 lat to miasto było prężnym ośrodkiem lotniczym. Pod koniec wojny, w 1944 roku Tarnobrzeg był siedzibą całego węzła lotnisk. 

 

Sterowiec nad Tarnobrzegiem i pocztówka z aeroplanem

 

Pierwszymi zdobywcami tarnobrzeskiego nieba byli austro-węgierscy baloniarze z jednostek obserwacyjnych. Jednak największe wrażenie na okolicznych mieszkańcach zrobił potężny sterowiec. Był to niemiecki SL II „Liegnitz” na użytku Austro-Węgier. Potężne „cygaro” o długości ponad 150 metrów wypełnione łatwopalnym wodorem przeleciało nad miastem 21 sierpnia 1914 roku.  Na grzbiecie sterowca, na podeście otoczonym niewielką balustradą stali strzelcy, którzy  próbowali ustrzelić samoloty atakujące maszynę. Dlaczego? Wówczas na froncie galicyjskim lotnicy do siebie jeszcze nie strzelali. Sterowiec był „wypożyczony” na ten lot od Niemców i przyleciał z Legnicy, czyli z frontu zachodniego gdzie „reguły gry” były całkiem inne. Legnicki „Liegnitz” wleciał nad Tarnobrzeg podczas powrotu z lotu rozpoznawczego do Przemyśla. Sterowiec miał oznaczenia lotnictwa niemieckiego, dlatego do ogona maszyny była przymocowana ogromna żółto-czarna flaga Austro-Węgier. Tarnobrzeżanie widzieli już samoloty, ale imponujące gabaryty sterowca robiły większe wrażenie.  

Szare cielsko sunęło, sunęło i… nie mijało! Nie leciał wysoko, widać było okienka i wyglądające przez nie głowy żołnierzy. Ogromny cień padł na całą wieś, która jakby przycichła, psy podwinęły ogony i pochowały się w  budach. Ludzie byli wioskowi, ale nie ciemni, ktoś powiedział, że to niemiecki okręt powietrzny – i ta wiadomość rozeszła się szybko. Jeszcze długi czas po tym jak zniknął, stały na drodze grupki ludzi głośno dyskutujących o niecodziennym zjawisku.

[„Port Lotniczy Tarnobrzeg” Piotr Welanyk [W:]”Tygodnik Nadwiślański”, nr 14 / 6.04.17]

Z tarnobrzeskiego lotniska korzystały słynne kompanie cesarsko-królewskie – lotnicza Flik. 5 (stacjonująca w Baranowie Sandomierskim) i Flik.7 oraz późniejsza, niemiecka FFA 36.

Fot. arch. Roberta Panka

Aktywności ówczesnych działań na tym terenie zaowocowała wydaniem specjalnej pocztówki „Tarnobrzeg, aeroplan nad kolumną wojskową”Pod koniec 1914 r. lotnisko trafiło w posiadanie armii carskiej, ale już latem 1915 r. do Tarnobrzega ponownie wkroczyli Austriacy i na krótko wrócili tu lotnicy Monarchii. Gdy front przesunął się na wschód pole wzlotów opustoszało.

 

Austro-węgierskie pola wzlotów

 

Obecnie niewielu potrafi choćby wyobrazić sobie poniższy scenariusz.

Na tarnobrzeskich lotniskach wre. Krzątają się mechanicy przygotowujący samoloty do lotu, piloci czekają na sprawdzenie maszyn […] Z pobliskiej stacji kolejowej lokomotywa przetacza potężne cysterny z lotniczym paliwem i wagony z jakimiś skrzyniami. Z nadwiślańskiego pasa startowego […] wzbija się w powietrze smukła maszyna…

[„Port Lotniczy Tarnobrzeg” Piotr Welanyk [W:] „Tygodnik Nadwiślański”, nr 14 / 6.04.17 ]  

Poniekąd nie dziwi fakt, że o istnieniu tych miejsc niewiele wiadomo. W tych czasach tarnobrzeskim lotniskiem lepiej było się nie interesować. Wynikało to ze specyfiki prowadzonych działań. Ale były też wyjątki od reguły.

 – W 1914 roku lotnicy austo-węgierscy chętnie widywali gości u siebie na lotnisku i czasem zabierali stąd co ładniejsze dziewuchy i dzieciarnię na podniebne wycieczki swoimi „latającymi korytami”. Tak nazywano tutaj wówczas  samoloty. To nazwa rodem z Podkarpacia.  

(Robert Panek)

Wtedy w okolicach dzisiejszego Tarnobrzega powstało kilka lotnisk polowych. Utworzono je  w Nisku, Baranowie Sandomierskim i właśnie w Tarnobrzegu.

 – Było to efektem dalekowzroczności austro-węgierskiego Sztabu Generalnego. To państwo doceniło obecność wojsk lotniczych w newralgicznych punktach  i przygotowało szereg pól wzlotów co pozwoliło na efektywne i niezwykle skuteczne operowanie własnym skromnym ilościowo lotnictwem. Przy okazji mała dygresja związana z ówczesną terminologią: „pole wzlotów” to jedna z pierwszych nazw lotniska. Chociaż mnie bardziej podoba się  określenie „miejsce spuszczania się aeroplanów” używane w czasach pionierów awiacji.

(Robert Panek)

Tarnobrzeskie lotnisko usytuowano w rejonie dzisiejszych ulic: Sienkiewicza, Chopina i Słonecznej w miejscu supermarketu. Obszar był podmokły więc stworzono tam specjalny system drenażowy. Paradoksalnie ten teren doskonale wpisywał się w wymagania dla  tzw. lotnisk idealnychBył to rozległy obszar dworskich łąk, o jednolitej trawiastej nawierzchni, a położona w pobliżu linia kolejowa z bocznicą umożliwiała transport rzutu kołowego jednostek lotniczych i wykorzystanie wagonów jako zaplecza technicznego i mieszkalnego.

Fot. arch. Roberta Panka

Oprócz doskonale utrzymanego terenu, składu materiałów pędnych i wpisach lotników w Księdze Gości dzikowskiego zamku pozostała jeszcze tradycja miejsca i pamięć o tamtych krótkich wydarzeniach co w odrodzonej Polsce pozwoliło reaktywować to miejsce jako teren lotniczy. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości tarnobrzeskie lotnisko włączono do wojskowej sieci lotnisk polowych. Jednak samoloty pojawiały się tu sporadycznie. Dopiero, gdy w rejonie Rozalina powstał poligon artyleryjski (powst. po 1927 roku), do Tarnobrzega zaczęły zlatywać się eskadry rozpoznawcze i towarzyszące na tzw. Letnią Szkołę Ognia Artyleryjskiego. Wojsko trenowało tam koordynowanie ognia z powietrza.

 

Wojenne wzloty i upadki tarnobrzeskiego lotniska

 

Tarnobrzeskie lotnisko zyskało na znaczeniu po rozpoczęciu inwestycji związanych z Centralnym Okręgiem Przemysłowym. Motorem rozwojowym było utworzenie  m.in. fabryki akumulatorów w Tarnobrzegu i spadochronów w Skopaniu. 

Po  reorganizacji lotnictwa polskiego i  utworzeniu pułków lotniczych Tarnobrzeg stał się oficjalnym lotniskiem polowym II Pułku z Krakowa. Jednak charakter zadań stacjonujących tutaj eskadr i ich rotacja sprawiły, że tarnobrzeskie pole wzlotów nie doczekało się typowo lotniskowej infrastruktury. Wynikało to z oszczędności, ale przede wszystkim z faktu, że tutejsze pole wzlotów przez lata przyjmowało  bardzo różne typy samolotów, które hangarowano w specjalnych namiotach. Ostatni lotnicy opuścili Tarnobrzeg tuż przed wybuchem II wojny światowej. 2 września 1939 roku niemieckie bombowce Dornier Do-17 zbombardowały północny skraj tego lotniska. We wrześniu prawdopodobnie wylądowały tutaj polskie samoloty obserwacyjne lub łącznikowe. W okresie okupacji niemieckiej lotnisko nie było używane.

 – Ale nad Tarnobrzegiem nie było spokojnie. W ciche okupacyjne noce, od połowy 1943 roku słychać pomruk silników Halifaxów i Liberatorów lecących ze zrzutami dla Armii Krajowej. To nawigatorzy prowadzili maszyny wzdłuż Wisły do ujścia Sanu.

(Robert Panek)

Niebo nad Tarnobrzegiem zaroiło się od samolotów dopiero w sierpniu 1944 r. Po wkroczeniu Rosjan powstały tu dwa nowe lotniska polowe, na których stacjonowały radzieckie myśliwce. Pierwsze mieściło się na łąkach za Zamkiem Dzikowskim, drugie pomiędzy Mokrzyszowem a Stalami. W przypadku tego ostatniego, ponieważ pasy startowe były po obu stronach rzeki Mokrzyszówki, czasami traktowano je jako dwa odrębne lotniska. W związku z walkami na przyczółku baranowsko-sandomierskim, który Niemcy chcieli zlikwidować Rosjanie ściągnęli tu najlepsze jednostki, w tym m.in słynną 9 Gwardyjską Dywizję Myśliwską. Gdy sytuacja ustabilizowała się  jednostki myśliwskie odleciały na zachód.

 

Tarnobrzeska linia lotnicza

 

Ostatnim lotniczym epizodem w historii Tarnobrzega było funkcjonowanie linii lotniczej Sandomierz – Rytwiany – Tarnobrzeg – Nisko – Biłgoraj – Janów Lubelski. Działała od 1944 r. do lat powojennych. Do transportu używano samolotów Li-2 (radziecka kopia słynnej „Dakoty”) i dwupłatowych Po-2 – popularnych „kukuruźników”. Pierwsze przewoziły pasażerów, drugie – towary: pocztę i przesyłki kurierskie. W pierwszym roku działalności przetransportowano ponad 70 tys. kilogramów poczty i przesyłek. Samolotami liniowymi można było polecieć m.in. do Mielca i Rzeszowa. Niestety nie wiadomo gdzie w Tarnobrzegu odbywały się ich starty i lądowania. Te samoloty, jak twierdzi Robert Panek, raczej nie korzystały z przedwojennego lotniska.

Na zdjęciach niemieckiego rozpoznania lotniczego z grudnia 1944 roku widać zaznaczony samolot Po-2 na łąkach za szpitalem. Nie wiadomo jednak czy wiązać to wydarzenie z Linią Lotniczą czy po prostu sanitarny „Pociak” przywiózł rannego do szpitala.

(Robert Panek)

Linię lotniczą zlikwidowano w II połowie lat 40. Po przeszło 30 latach lotniczej tradycji jej utrzymywanie przestało mieć sens – ustabilizowała się sytuacja polityczna, skończyły napady na drogach i odbudowano sieć połączeń kolejowych. Znikały też z roku na rok ślady lotnictwa w Tarnobrzegu… 

 

Dodaj komentarz