Podkarpackie samoloty. M-26 Iskierka „z pazurkiem”

Skoro do zaawansowanego szkolenia powstała TS-11 Iskra to logiczne, że mieleckie zakłady chciały stworzyć samolot do treningu podstawowego. Tym razem Kuba Linda przyjrzał się podkarpackiemu „podniebnemu wilkowi” – samolotowi PZL M-26 Iskierka.

Fot. Daniel Delimata / wikipedia.org

Skoro do zaawansowanego szkolenia w PZL Mielec powstała TS-11 Iskra logika nakazuje domyślać się, że podkarpackie zakłady ostrzyły sobie też zęby na stworzenie samolotu do treningu podstawowego. Dwumiejscowy samolot z silnikiem tłokowym o dużej mocy jest przeznaczony dla pilotów wojskowych oraz akrobacyjnych. PZL M-26 to praktycznie przebudowany M-20 Mewa. Niektóre części płatowca są identyczne, inne nieznacznie zmodyfikowano. Iskierka, mimo świetnego i niedrogiego wykonania nie zdobyła jednak serc polskich pilotów tak jak jej starsza siostra. Chociaż samolot był testowany przez pilotów z Akademii Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie, w Polsce pozostało tylko 4 egzemplarze samolotu, a 8 trafiło za ocean – gdzie nadano im przydomek „podniebnych wilków”, 2 trafiły do Gwardii Narodowej Wenezueli.

(Kuba Linda – „wirtualny awiator”)

W 2010 r. latający egzemplarz Iskierki uległ wypadkowi.

Wtedy pilot nie zginął, ale samolot niestety został częściowo uszkodzony. Chociaż PZL Mielec dalej ma w swojej ofercie M-26, a maszyna jest dopuszczona do lotów w Europie, Stanach i Australii, niestety nie ma pewności, czy jeszcze podbije przestworza. Jak na razie Polskie Siły Powietrzne używają produkowanych w Warszawie, we współpracy z Airbusem, „Orlików”.

(Kuba Linda – „wirtualny awiator”)

Mała Iskierka na pewno jednak podbiła serca wszystkich miłośników lotnictwa z Podkarpacia.

Dodaj komentarz