Nasz unikatowy Pocono z (nie) tylko jednej fotografii

Czasem zdarza się, że za archiwalną fotografią kryje się ciekawa obyczajowo-lotnicza historia, która jest pewnego rodzaju obrazem regionalnego lotnictwa sprzed lat. Nie inaczej było w tym przypadku. Chociaż ten Pocono już nie istnieje, a ta dziewczynka już dorosła to jednak zdjęcie zostało. 

 

Jakiś czas temu na blogu prezentowałam zdjęcie małego Zdzisława Beksińskiego sfotografowanego dawno temu na tle szybowca w Bezmiechowej. Wówczas zachęcałam Was do przysyłania własnych zdjęć z dzieciństwa na tle samolotu. Uznałam, że zapewne wielu mieszkańców regionu ma gdzieś, we własnych archiwach takie fotografie z młodości  z miejsc na Podkarpaciu gdzie tu i ówdzie można było zlokalizować jakiś samolot „z odzysku”, który, zwłaszcza przed laty był nie lada atrakcją i z którą należało mieć zdjęcie.

 

Fot. arch. pryw. Katarzyny Mularz

 

Dziewczynka z samolotem

 

W ten sposób otrzymaliśmy taką fotografię (patrz powyżej). Zdjęcie trafiło do nas za sprawą Kasi Mularz. To ta dziewczynka siedząca na samolocie. Wykonano je prawdopodobnie w lutym 1993 r. na terenie Politechniki Rzeszowskiej i to właśnie m.in. tam można było wówczas zobaczyć prezentowany na zdjęciu Piper PA-35 Pocono (N3535C).

– Miałam wtedy siedem lat i mieszkałam w Rzeszowie na osiedlu Dąbrowskiego, a okolice Politechniki były częstym miejscem rodzinnych spacerów. Mnie i młodszego brata ciągnął i fascynował ten samolot, więc za każdym razem, podczas spaceru trzeba było tamtędy przejść, dotknąć, zajrzeć do środka. Pamiętam, że w tamtych czasach, na tyłach uczelni był też „wrak” starego helikoptera. Tak go wtedy nazywaliśmy. Wśród dzieciaków z podwórka owiany był legendą. Co odważniejsi wybierali się tam sami – trzeba było przejść przez ulicę, więc byle kto na taką wyprawę się nie wybierał. Potem opowiadali reszcie dzieciaków. Mnie i brata zabrał tam raz tata.  Potem, gdy chcieliśmy powtórzyć wycieczkę, okazało się że samolotu już nie było.

(Katarzyna Mularz)

W czasach PRL-u dość powszechne było lokowanie takich wysłużonych samolotów-maskotek m.in. w przestrzeni miejskiej. W przypadku opisywanego zapewne chciano podkreślić lotniczy charakter tego miejsca, ale z czasem jednak te maszyny traciły na atrakcyjności i na wszelkie sposoby próbowano się ich pozbyć nawet jeśli – tak jak w tym przypadku samolot był jedyny, niepowtarzalny i unikatowy.

 

Pamiętny Pocono 

 

W drugiej połowie lat 60-tych firma Piper Aircraft stworzyła niewielki samolot komunikacji lokalnej Piper PA-35 Pocono, ale z uwagi na późniejsze trudności m.in. finansowe i gospodarcze, a także brak odpowiedniego silnika do napędu takiej maszyny zbudowano  jedynie, widoczny na fotografii,  prototyp (N3535C). Rozwój samolotu został przerwany w 1969 r. Skąd zatem wziął się w Rzeszowie?

Płatowiec samolotu (bez silników) Piper PA-35 Pocono, wraz z dokumentacją, został dostarczony do WSK PZL-Mielec. Po anulowaniu programu PZL M19 został przekazany do Politechniki Rzeszowskiej. […] prawdopodobnie w 1994 r. samolot został przeniesiony do miejscowości Widełka (gmina Kolbuszowa)

[amolotypolskie.pl]

Firma Piper podpisała umowę o kooperacji z PZL Mielec. Dzięki niej zakłady nabyły licencję na  dyspozycyjny Piper PA-34 Seneca, który w Mielcu produkowany był jako PZL M-20 Mewa. Poza licencją firmy współpracowały także przy projektowaniu nowego samolotu pasażerskiego o małym zasięgu. Ten, konstrukcyjnie miał bazować na wspomnianym Piper PA-35 Pocono uwiecznionym na naszym zdjęciu. Samolot otrzymał oznaczenie PZL M19, ale prace nad nim  przerwano w 1981 r. w związku z wprowadzeniem do Polski stanu wojennego, który zablokował współpracę polskich zakładów z firmą z Zachodu.

Jednak tę maszynę pamięta nie tylko wyminiona Kasia ze zdjęcia, ale także ówcześni studenci tej uczelni.

– Na 100% ten samolot stał przed budynkiem „L” jeszcze w 1994 roku, kiedy zacząłem studia i był tam jeszcze co najmniej przez rok. Chyba nawet trochę go remontowano doraźnie. Ciągle ktoś go tam dewastował. Któregoś roku, podczas juwenaliów też mocno mu się „dostało”. W końcu Pocono sprzedano jakiemuś prywatnemu nabywcy, podobno za bezcen. Potem widziałem go gdzieś w okolicach Widełki. Stał za wiaduktem po lewej stronie. Podobno mieszkał tam jakiś kolekcjoner tego typu artefaktów. Ten egzemplarz to prototyp. Szkoda, że taki ciekawy samolot niszczał pod politechniką… Ciekawy jestem co się z nim dalej działo i czy dotrwał do naszych czasów?

(Mieczysław Płocica)

Co ciekawe w kolejce do nabycia tego samolotu ustawilo sie dwóch klientów. Około 1993 roku samolot kupił od uczelni tata Dariusza Barana. Chciał zaadaptować go na bar w podkarpackiej Widełce.

– Wtedy to było popularne, wręcz modne. Pamiętam jak nosiliśmy się z zamiarem transportu Pocono drogą powietrzną. Helikopter miał go przetranspotować z Politechniki Rzeszowskiej do Widełki, ale ostatecznie przyjechal do nas w częściach, ponieważ okazało się, że awionika nie „udziwignęłaby” nacisku powietrza. U nas był krótko, chyba około pół roku. Pierwotny pomysł storzenia z samolotu baru nie doszedł do skutku, bo Pocono był za niski.

(Dariusz Baran)

Potem samolot sprzedano kolejnemu nabywcy ze Stalowej Woli. Tym razem miał być prezentem urodzinowym dla żony i „ozdobą” restauracji. Ostatecznie jednak samolot najprawdopodobniej trafił na złom.

 

Więcej o „drugim życiu” samolotów: aviation24.pl/artykuly/samolot-tu-zawsze-byl-nie-ulotna-historia-nie-jednego-samolotu

 

Dodaj komentarz