Tyle hałasu o nic. Jasionka bez samolotów?

przez | Lipiec 1, 2019

Tyle hałasu o nic. Tak mógłby brzmieć cały komentarz do tej tabloidowej historii z lotniczym regionem w tle. Krótki, zwięzły i wyczerpujący temat, który ma podobno swój początek jeszcze w latach 90. XX wieku całkiem niedawno ponownie ujrzał światło dzienne. Ktoś podesłał mi link do wiralowej strony z kopią listu do Urzędu Lotnictwa Cywilnego, która zawierała anonimową skargę na…. Samoloty latające nad Nową Wsią koło Jasionki. Dziwne? Ależ skąd!

skrzydło samolotu, niebo, na dole pola, łaki i domy, krajobraz widziany z lotu ptaka

Fot. Katarzyna Hadała

Nie wszyscy ludzie lubią samoloty. Bo nie wszystkie samoloty, jak ryby, głosu nie mają.

Wystarczy przejrzeć Internet wpisując na przykład hasło ‚samoloty hałasują’, aby przekonać się, że skargi mieszkańców miejscowości, w których usytuowane są lotniska to niemal chleb powszedni dla różnorakich urzędów. Ławica, Bemowo, Balice, warszawski Ursus i in. To nawet zrozumiałe, że ruch lotniczy może utrudniać życie tamtejszym mieszkańcom. Są to w końcu okolice dużych portów lotniczych. Gdy jednak klikając na podesłany link zobaczyłam, że owa grafomańska skarga odnosi się do 3 samolotów szkoleniowych z ośrodka szkolenia lotniczego (pisownia oryginalna; mowa o uczelnianym Ośrodku Kształcenia Lotniczego w Jasionce), które w ciągu jednego dnia wykonały aż 33 przeloty nad miejscowością Nowa Wieś koło Jasionki i owe przeloty urągały lotnictwu pomyślałam, że to nie dzieje się naprawdę. Może to fake news? Okazało się, że jednak nie. To była prawda.  

Anonimowy dokument wpłynął do wymienionego urzędu początkiem maja bieżącego roku i trudno go nazwać ‚dokumentem’ ponieważ nawet pomijając samą sprawę, której dotyczył, jego treść i forma pozostawiały wiele do życzenia. Nie umiem wyobrazić sobie, że ktokolwiek mógłby tę zawartość potraktować poważnie. 

Samoloty z potężnym hałasem silników nad naszymi dachami wchodzą na wyższe pułapy ale nie wyższe niż 550m. Niekiedy mamy wrażenie, że 2wojna światowa nie skończyła się w 1945 a naloty trwają dalej […] Mieszkamy w Nowej Wsi przy lotnisku Jasionka […] dosyć, że słyszymy starty i lądowania to zrobili sobie autostradę nad naszymi dachami zacieśniając kręgi […] by te szkolenia odbębnić.  Jest tyle terenów niezamieszkałych strefy przemysłowe droga A4 mają gdzie trenować nie kosztem mieszkańców. Pomóżcie bo oszalejemy […] Nie wiadomo czy mają certyfikaty głośności silników i środowiskowe badania emitowania decybeli nad terenami położonymi koło lotniska.   

( jbzdy.co / za: ULC) 

 

Niestety w obecnych czasach ludziom wiele przeszkadza. Ale często to, co im w życiu przeszkadza też je im ułatwia.

Każde udogodnienie, jak medal, ma dwie strony. Nie umiem wyobrazić sobie też, że samoloty mogłyby zniknąć z Jasionki i okolic, albo – puszczając wodze fantazji – ciszej latać. Jeśli kiedykolwiek tak się stanie to chyba skończy nam się status lotniczego regionu. A przecież podkarpackie, nie bez powodu nazywane Doliną Lotniczą, może nawet częściej niż w innych regionach powinno gościć wszelakie statki powietrzne. Obecnie nie jesteśmy w czołówce regionów z uwagi na mnogość maszyn latających nad tutejszym niebie, ale jeszcze parę dekad temu tak było. Kumulacja instytucji lotniczych na rzeszowskim lotnisku choćby w latach 70. czy 80. powodowała, że oprócz pasażerskich olbrzymów, było widać i – co ważne w tym kontekście – słychać m.in. liczne aeroklubowe i wojskowe maszyny. Teraz mamy głównie stosunkowo nieliczne samoloty liniowe i szkoleniowe. 

Znam licznych pasjonatów branży, którzy celowo nasłuchują samolotów i po dźwięku silnika potrafią określić jaka maszyna nadlatuje. Znam też takich, którzy wiele oddaliby za to, aby móc znaleźć się tam gdzie pasażerskie olbrzymy lądują tuż nad głowami plażowiczów, gdzie huk jest naprawdę ogromny. Ale przytoczona jednostka posiada jedynie kilka jednosilnikowych i dwusilnikowych samolotów szkoleniowych, których przemieszczanie się nie ma zbyt wiele wspólnego z uciążliwymi lub szkodliwymi dla człowieka odgłosami. Czy komuś się to podoba czy nie głośnością lotu tych samolotów nie można, niczym pilotem, sterować. Podlegają jednak regulacjom lotniczym także w tym względzie (aby latać muszą mieć m.in. świadectwo zdatności w zakresie hałasu).  

 

Ostatnio, przemieszczając się transportem kołowym (chyba w miarę cichym 😀 ) w kierunku tutejszego portu lotniczego, mimowolnie zaczęłam zastanawiać się jak to jest mieszkać w lotniczej Jasionce (tudzież w Nowej Wsi). Sama też mieszkam w niewielkiej miejscowości, gdzie znajduje się jeden z obowiązkowych punktów kontroli VFR po przekroczeniu którego, statek powietrzny opuszcza przestrzeń powietrzną kontrolowaną. To sprawia, że zwłaszcza w sezonie letnim tych lotów widać i słychać naprawdę dużo. Czy odczuwam z tego jakiś dyskomfort? Chyba nawet by mi to do głowy nie przyszło. Cóż, może jestem zbyt tolerancyjna albo mało wrażliwa w tym temacie. Co więcej, jako ktoś komu nieco szerzej otwierają się oczy (a od teraz to także uszy) na regionalne lotnictwo, powiedziałabym, że świetnie się bawię z tego powodu. Tym bardziej, że  technologia jest tutaj sprzymierzeńcem….   

 

Wróćmy jednak do szumu tych skrzydeł i ryku silników nad podkarpacką wsią.

Na stronie, na której znalazłam treść skargi mieszkańców Nowej Wsi na huk samolotów pokuszono się też o odrobinę uszczypliwych wyjaśnień dotyczących tak opisywanej w dokumencie miejscowości jak i zasad rządzących takimi lotami. 

Wspomniane lotnisko szkoleniowe to malutki paseczek w prawym dolnym rogu lotniska. Prawidłowo wykonane ćwiczenie kręgów […] przebiega w ten sposób […] By nie naruszać portu lotniczego i najprościej mówiąc, samolotom komunikacyjnym. Owe ćwiczenia kręgów od zawsze miały tu miejsce i zawsze będą […] Tu, jak i na każdym lotnisku gdzie ktoś szkoli się na pilota.

( jbzdy.co)

Do wpisu, dla porównania dołączono mapkę lotniska w Chicago usytuowanego blisko miasta oraz obrazki opisywanych samolotów z potężnymi silnikami. W kilkadziesiąt minut od opublikowania tego tekstu zaroiło się od komentarzy. Były urzekające i… Miażdżące dla nadawców dokumentu. 

Ostatnie_tchnienie: Urzekła mnie prostota języka przebijająca się przez próbę zachowania pozorów pisma formalnego

Sollyawgan: Trochę beka XD Bo mieszkam też koło tego lotniska i samoloty jak to koło lotniska latają. Ale człowiek który mieszka już 23 lata w tym miejscu jakoś nie zwraca już na to większej uwagi. Większy hałas powoduje droga S19 i w tej Nowej Wsi A4 mimo że są ekrany. Także rzeczywiście ktoś musiał się tu niedawno sprowadzić bo ja jeszcze narzekań nie słyszałem u mieszkańcu okolicznych wiosek. Ktoś naprawdę nie myślący jest bo dzięki temu lotnisku i znajdujących się obok firmom gmina jest jedną z bogatszych na podkarpaciu a i może w kraju.

(jbzdy.co)

To przykre, że w lotniczym województwie zdarzają się tak małostkowi ludzie, którym tak dokucza dźwięk latających maszyn. Niestety wiele zależy od ludzkich preferencji, sympatii i antypatii, stopnia tolerancji i tego co było najpierw: my, autostrada czy lotnisko. Wtajemniczeni na pewno wiedzą z jakiego powodu w okolicach tych ostatnich działki budowlane mają konkurencyjne ceny. Oczywiście są sytuacje w których trzeba korzystać z możliwości interwencji, ale należy też uważać, aby nie wylać dziecka z kąpielą.

 

„Lotnisko tuż za oknem” to tytuł jednego z rozdziałów książki o miejscowym lotnisku i jego tradycjach.

W 2013 roku napisał go Ryszard Bereś ponieważ dobrze wiedział jak ważną rolę pełniło i pełni lotnisko dla tej miejscowości. 

Dla młodych mieszkańców Nowej Wsi lotnisko było zawsze. Ze zdziwieniem przyjmują opowieści swych babć i dziadków, że przez wieki nad pastwiskami i szuwarami Czarnej latały jedynie bociany oraz leśne ptactwo, zaś początek lotów człowieka powożącego metalowego „ptaka” nad wodami Wisłoka zaczyna się w dopiero w latach czterdziestych minionego wieku. Nowowsianom trudno dziś wyobrazić sobie życie wsi bez obecności krążących nad głowami samolotów i szybowców, bez spadochronowych czaszy oraz warkotu silników startujących i ładujących maszyn. Lotnisko było i jest dla wielu miejscem pracy, dla całego środowiska zaś instytucją, która – w miarę możliwości – pomagała w zaspokajaniu różnych społecznych potrzeb mieszkańców. Tak było i tak będzie pewnie w przyszłości. 

(„Lotnisko tuż za oknem” R. Bereś – „Nowa Wieś”, 2013)

Dla jednych będzie to wymowne, dla innych naiwne. Mimo to, lotnisko tuż za oknem… Nie wiem jak Wy, ale ja chyba jednak bym tak chciała 😉 

 

 

 

   

         

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *