Rzeszowskie muzeum techniki pozyskało elementy samolotów Iryda. Chce zrobić z nich eksponaty

przez | 21 października, 2025

– Te samoloty praktycznie wyjęto z wlotu pieca w hucie. Więc to, że te części ocalały to już jest sukces. Wielu wydawało się, że w Szczebrzeszynie jest to prototyp I-22 o numerze ANP01-03. Dementuję. Teraz, mając do nich dostęp, miałem okazję to sprawdzić – mówi Marcin Kołacz, pasjonat mieleckiego samolotu I-22 Iryda po obejrzeniu wraków, które pozyskało rzeszowskie Muzeum Techniki i Militariów. Organizacja chce z nich zrobić lotnicze eksponaty.

wrak samolotu Iryda

FOT. PIOTR DURAK ©

Konrad:

Dobra wiadomość!! Irydy niszczejące w Szczebrzeszynie zostaną wyremontowane, a jeden z samolotów najprawdopodobniej trafi do naszego muzeum!!!!

Taką lakoniczną informację otrzymałam w wiadomości prywatnej na fanpage’a bloga od, jak się potem okazało pracownika wymienionego muzeum. Irydy w Rzeszowie? – pomyślałam z niedowierzaniem. Ale przede wszystkim z ciekawością i… Zaczęłam zgłębiać temat.  

Samoloty nie mają ani goleni, ani wylotów z silników

Fundacja Muzeum Techniki i Militariów w Rzeszowie otrzymała od Zespołu Szkół nr 2 w Szczebrzeszynie wyprodukowane kiedyś w WSK PZL Mielec fragmenty samolotów I-22 Iryda. To głównie zdekompletowane elementy kadłubów tych statków powietrznych. 

Marcin:

– Kadłub w srebrnym kolorze jest z AN004-05, a w kolorze żółtej anody to AN004-04. To części samolotów 04-04 i 04-05 czyli czwartego i piątego egzemplarza z czwartej serii produkcyjnej, która nigdy nie została ukończona. Dlatego samoloty nie mają ani goleni, ani wylotów z silników. Obok nich leżą części, ale to nie są ich oryginalnie. Za to egzemplarz 04-04 ma dodatkowe stateczniki pionowe. Tym byłem zaskoczony ponieważ były to samoloty z czwartej serii, w której wszystkie Irydy produkowano już do standardu M-96. Gdy zobaczyłem statecznik od 04-04 podwyższany (czyli przerabiany) byłem zdziwiony bo w sąsiedniej 405, od początku był już wyższy, bez modyfikacji. Serię 4. uruchomiono w kwietniu 1996 roku. Umowa obejmowała wyprodukowanie dodatkowych 6 egzemplarzy. Miała być zrealizowana do końca 1997 r. i to miały być samoloty w wersji M96, z awioniką firmy Sextant Avionique, fotelami Martin-Baker 10 PL i silnikami K-15.

Od 2024 roku te elementy samolotów Iryda, które obecnie znajdują się w Muzeum Techniki i Militariów w Rzeszowie będąc w Zespole Szkół nr 2 w Szczebrzeszynie miały służyć jako pomoc dydaktyczna dla uczniów kształcących się do zawodu mechanika lotniczego.

wrak samolotu Iryda

FOT. PIOTR DURAK ©

Młodzi ludzie mieli uczyć się na nich budowy samolotu, jak działa i jak składać poszczególne podzespoły, a także poznawać strukturę i zasadę działania silników lotniczych oraz innych elementów wyposażenia. Wcześniej znajdowały się w Centrum Badań i Transferu Technologii Akademii Zamojskiej. A jeszcze wcześniej…

Marcin:

– Te dwa samoloty – 404 i 405 przejechały całą Polskę. Ja je śledziłem od 2010 roku. Te Irydy – 404 i 405. widziałem wtedy podczas pokazów na lotnisku Mokre pod Zamościem. One najpierw były tam składowane w nowym hangarze. Następnie wyrzucono je “pod chmurkę”, a dopiero potem trafiły do Akademii Zamojskiej. Tam też nie wiedziano jak się do tego zabrać i przekazano do zespołu szkół w Szczebrzeszynie. Przypuszczam, że gdyby nie inicjatywa generała Bąka to finalnie te Irydy trafiłyby już na jakiś złom i później do pieca hutniczego bo nic nie wskazywało na to, że ta szkoła od momentu przejęcia ich od uczelni miała jakiś pomysł na to co z nimi dalej zrobić. Każda kolejna przeprowadzka pogarszała ich stan. Ginęły kolejne elementy, kadłuby podczas załadunków zostały pozgniatane i porozrywane niestarannym zabezpieczeniem transportu.

W ramach rządowego programu Iryda WSK PZL Mielec, w 4 seriach powstało 19 samolotów oraz 6 prototypów. Wielokrotna zmiana specyfikacji zamówień i decyzji politycznych oraz kilkukrotne zawieszanie, rozpoczętego w drugiej połowie lat 70. i trwającego blisko 20 lat programu doprowadziły do tego, że w halach produkcyjnych mieleckiej fabryki zgromadzono podzespoły oraz części do samolotów Iryda, które czekały na decyzję Ministerstwa Obrony Narodowej. Finalnie, po definitywnym i oficjalnym zamknięciu programu w 2008 roku wszystkie samoloty zostały oddane zamawiającemu czyli wojsku. 

wrak samolotu Iryda

FOT. PIOTR DURAK ©

Jeszcze w 2005 roku najbardziej kompletne egzemplarze Irydy przekazano: jeden do Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych, a drugi do warszawskiego Muzeum Wojska Polskiego. W 2008 roku wyprodukowane elementy zostały zinwentaryzowane i przewiezione transportem wojskowym do magazynu, bazy logistycznej w Sklęczkach. Tam rozstrzygały się ich losy – poszczególne samoloty, bardziej bądź mniej skompletowane trafiały na ogół do bardzo różnorodnych muzeów lub szkół – w tym m.in. do Akademii Zamojskiej.

Fragmenty dwóch samolotów Iryda zalegały “pod chmurką” w otoczeniu szkoły

Lecz Gen. Tomasz Bąk, prezes Fundacji Muzeum Techniki i Militariów mówi że:

– Zanim szczebrzeszyńska szkoła pozyskała te samoloty chyba już nawet nie były własnością zamojskiej uczelni tylko Powiatu Zamojskiego. W zespole szkół w Szczebrzeszynie pracują osoby bardzo zaangażowane w swoją pracę – począwszy od dyrektora, nauczycieli, aż po instruktorów praktycznej nauki zawodu. Część z nich to byli wojskowi z centrum lotniczego, które kiedyś istniało w Zamościu. Gdy dostali od uczelni te lotnicze elementy liczyli, że będą w stanie samodzielnie doprowadzić do stanu używalności jako pomoc dydaktyczną. Niestety tak się nie stało, a fragmenty dwóch samolotów Iryda ponad rok zalegały “pod chmurką” w otoczeniu szkoły. Kiedyś wypatrzył je tam jeden z moich pracowników. Wstępnie rozeznał się czy dyrekcja byłaby zainteresowana przekazaniem tych części mojej fundacji. Pojechałem na rozmowę.

Strony uzgodniły, że fundacja z Rzeszowa zabierze elementy obydwu Iryd, wyremontuje do postaci eksponatu, po czym jedną zwróci szkole, a jedną zachowa dla siebie. Prezes fundacji realnie podchodzi do tematu rekonstrukcji samolotów. Zaznacza, że mowa jedynie o zrobieniu z tego co otrzymał statycznego eksponatu. Obecnie generał Bąk szuka sił i środków, żeby zrewitalizować to co otrzymał. 

wrak samolotu Iryda

FOT. PIOTR DURAK ©

Co do samych Iryd generał liczy, że uda się zabudować dwie skorupy zamkniętym podwoziem po to, aby te samoloty-eksponaty mogły w ogóle stanąć. Natomiast pasjonat Iryd z Mielca uważa, że remont i odtworzenie brakujących elementów, choćby w minimalnym stopniu, na potrzeby muzealnej ekspozycji jest możliwy, ale będzie wymagał sporych nakładów finansowych. Jak mówi Marcin, potrzeba też ludzi:

– Zdolnych i sprytnych “pokryciowców”, którzy wykonają brakujące elementy poszycia dorabiając odpowiednie panele. Będzie to jedynie bryła bez podwozia. Obydwa samoloty powstały w czwartej, nieskończonej serii produkcyjnej która w fabryce nigdy nie została ukończona ze względu na zakończenie programu. Nie ma goleni, więc trzeba przemyśleć sposób podparcia, aby postawić je na postumencie w bezpieczny sposób. Najlepiej byłoby zamknąć tę bryłę, aby wyglądał jak w locie ze schowanym podwoziem.

Marcin Kołacz podpowiada też rozwiązanie w postaci wypożyczenia Iryd istniejących w do dziś w Polsce na pomnikach czy muzeach w celu odwzorowania z nich poszczególnych elementów mogących pomóc w rekonstrukcji tych pozyskanych przez rzeszowską fundację.

Osłona kabiny to prototyp

Zwraca uwagę również na inny problem:

– Duży problem widzę jednak ze zdobyciem bądź odwzorowaniem osłony II kabiny w 405. Przednia osłona kabiny to jest jakiś prototyp. W tej osłonie nie ma jeszcze tzw. piro sznura, który służył do kontrolowanego kruszenia plexi podczas katapultowania. Ona cała jest gładka i nie do końca trzyma linię. Być może jest to egzemplarz z pierwszych prototypów gdy testowano czeski fotel VS1-BRI. Sprawdzano jak te osłony kabiny będą się łamać, czy to będzie bezpieczne dla pilota. Wtedy okazało się, że mimo zamontowania tzw. wyłamywaczy na zagłówku w fotelu po katapultowaniu krawędzie osłony pozostające na samolocie były nadal zbyt ostre i mogły ciąć ciało pilota. Bardzo kibicuje temu projektowi, przekształcenia tych samolotów w pomniki i będę z ciekawością na bieżąco obserwował te prace.

wrak samolotu Iryda

FOT. PIOTR DURAK ©

Coś jeszcze…

Ale lotnicze “zdobycze” z Szczebrzeszyna do nie tylko części samolotów Iryda. Muzeum techniki z Rzeszowa otrzymało coś jeszcze.

Gen. Bąk:

– Powiedziałbym, że te Irydy mają jedynie szkielet. Jak się okazało, my zabraliśmy nie tylko Irydy. Po mojej stronie było zorganizowanie transportu z zespołu szkół w Szczebrzeszynie do Rzeszowa, ale załadunkiem zajęli się pracownicy szkoły. I tak się złożyło, że załadowali wszystko co lotnicze – łącznie ze zdekompletowanym egzemplarzem M-26 Iskierka. Na jej kadłubie jest tabliczka z napisem: Model: PZL M2601, seria: 1ap002-10.

Szef muzeum techniki liczy na współpracę m.in. z Mieleckimi Zakładami Lotniczymi, które niedawno remontowały samolot Iryda eksponowany w dęblińskim Muzeum Sił Powietrznych. Docelowo chciałby stworzyć w Rzeszowie ekspozycję Doliny Lotniczej – czyli samolotów, które były produkowane na Podkarpaciu. Na tę chwilę ma m.in. TS-11 Iskra, An-2, który w 1982 roku “uciekł” na Bornholm, o którym prezes Fundacji Muzeum Techniki i Militariów mówi, że: 

– Niewiele brakowało abym miał również całą jego dokumentację techniczną. Pozyskałem go jeszcze od ówczesnego mieleckiego Zakładu Usług Agrolotniczych, ale rok wcześniej ją zniszczono. Mam też Lim-2, który służył w Mierzęcicach. Chciałbym jeszcze pozyskać M-18 Dromadera.

Twierdzi, że obecnie ma największą w Rzeszowie kolekcją samolotów-eksponatów oraz dodaje, że skoro Podkarpacie szczyci się największą w kraju liczbą firm lotniczych to w Rzeszowie, stolicy województwa trzeba to lotnictwo ludziom unaocznić i udostępnić.

PS. Na portalu Pomagam.pl trwa zbiórka na renowację samolotu. Każdy może dorzucić coś od siebie. Każda kwota ma znaczenie. 

NA IRYDĘ ZBIÓRKA! 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *